Kwestia ustalania wysokości alimentów na dziecko, szczególnie w kontekście konkretnego roku, jakim był 2017, budzi wiele pytań i wątpliwości. Rodzice, zwłaszcza ci po rozstaniu, często zastanawiają się, jakie kryteria decydują o kwocie zasądzanej przez sąd, oraz jakie były realne stawki w minionych latach. W 2017 roku, podobnie jak dzisiaj, proces ustalania alimentów opierał się na kilku kluczowych zasadach, których celem było zapewnienie dziecku odpowiednich środków do życia. Nie istniał jeden uniwersalny wzór, który pozwalałby jednoznacznie określić, ile konkretnie wyniosą alimenty na dziecko w 2017 roku. Zamiast tego, sąd brał pod uwagę indywidualną sytuację każdej rodziny, analizując potrzeby rozwojowe dziecka oraz możliwości zarobkowe i finansowe obojga rodziców. Zrozumienie tych mechanizmów jest kluczowe dla każdej osoby zaangażowanej w proces dochodzenia lub płacenia alimentów. Artykuł ten ma na celu przybliżenie tych zagadnień, wyjaśnienie, jak wyglądały alimenty na dziecko w 2017 roku i jakie czynniki wpływały na ich wysokość.
Analiza stawek alimentacyjnych z 2017 roku pozwala nam zrozumieć, jak ewoluowały przepisy i praktyka sądowa w tej dziedzinie. Warto pamiętać, że mimo upływu lat, podstawowe zasady pozostają niezmienne, co czyni tę analizę nadal aktualną w kontekście zrozumienia procesu ustalania alimentów. Skupimy się na omówieniu najważniejszych aspektów, które determinowały wysokość świadczeń, a także na tym, jak rodzice mogli dochodzić swoich praw w tamtym okresie. Wiele osób wciąż poszukuje informacji na temat konkretnych kwot, zapominając jednak o tym, że każdy przypadek jest unikalny i podlega indywidualnej ocenie sądu. Dlatego też, zamiast podawać sztywne liczby, które mogłyby wprowadzać w błąd, postaramy się przedstawić metodykę ustalania alimentów, która obowiązywała w 2017 roku i nadal jest stosowana.
Jakie czynniki wpływały na wysokość alimentów na dziecko w 2017 roku?
Ustalając alimenty na dziecko w 2017 roku, sąd brał pod uwagę przede wszystkim usprawiedliwione potrzeby uprawnionego, czyli dziecka. Oznacza to szeroki zakres wydatków, które są niezbędne do jego prawidłowego rozwoju fizycznego, psychicznego i duchowego. Zaliczamy do nich koszty związane z wyżywieniem, ubraniem, mieszkaniem, edukacją (w tym zajęcia dodatkowe, korepetycje, podręczniki), leczeniem (leki, wizyty u lekarzy specjalistów, rehabilitacja), a także wydatki na kulturę i wypoczynek, które są istotne dla wszechstronnego rozwoju dziecka. Sąd analizował, jaki jest wiek dziecka, jego stan zdrowia, ewentualne specjalne potrzeby edukacyjne czy terapeutyczne. Na przykład, dziecko przewlekle chore, wymagające specjalistycznej opieki medycznej lub rehabilitacji, generuje wyższe koszty utrzymania niż zdrowe dziecko w tym samym wieku. Podobnie, starsze dzieci, które uczęszczają do szkół średnich lub studiują, mogą mieć wyższe potrzeby edukacyjne, takie jak zakup droższych podręczników czy opłacenie kursów przygotowawczych.
Drugim, równie ważnym elementem, była ocena zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego, czyli rodzica, od którego zasądzane są alimenty. Chodzi tu nie tylko o aktualne dochody, ale także o potencjalne zarobki, które rodzic mógłby osiągnąć, gdyby w pełni wykorzystał swoje kwalifikacje i możliwości. Sąd analizował umowę o pracę, dochody z działalności gospodarczej, posiadanie nieruchomości czy innych aktywów, które mogłyby generować dodatkowe dochody. Ważne było również, aby nie obciążać rodzica w sposób nadmierny, co mogłoby wpłynąć negatywnie na jego własne utrzymanie oraz utrzymanie innych osób, za które ponosi odpowiedzialność prawną (np. nowe dzieci). W sytuacji, gdy rodzic celowo zaniżał swoje dochody lub uchylał się od pracy, sąd mógł przyjąć jako podstawę ustalenia alimentów tzw. dochody „obliczeniowe”, czyli potencjalne zarobki, które taka osoba mogłaby osiągnąć na rynku pracy. W 2017 roku ta zasada była już ugruntowana w orzecznictwie.
Trzecim aspektem, który podlegał analizie, były usprawiedliwione potrzeby rodzica sprawującego bezpośrednią pieczę nad dzieckiem oraz koszty jego utrzymania. Choć główny ciężar utrzymania dziecka spoczywa na obojgu rodzicach, sąd musiał również uwzględnić sytuację materialną rodzica, który faktycznie opiekuje się dzieckiem na co dzień. Obejmuje to koszty związane z jego własnym utrzymaniem, które wpływają na jego zdolność do ponoszenia dalszych wydatków na dziecko. W praktyce oznaczało to, że sąd oceniał, jaki jest stosunek dochodów do wydatków każdego z rodziców. Jeśli rodzic sprawujący pieczę miał niskie dochody i wysokie koszty utrzymania, mógł mieć ograniczoną możliwość ponoszenia dodatkowych wydatków na dziecko, co z kolei mogło wpływać na wysokość alimentów zasądzanych od drugiego rodzica. W 2017 roku ten czynnik był równie istotny, ponieważ miał na celu zapewnienie sprawiedliwego podziału obowiązków rodzicielskich i finansowych.
Czy istniały konkretne widełki alimentacyjne na dziecko w 2017 roku?
W 2017 roku, podobnie jak obecnie, prawo polskie nie przewidywało sztywnych, ogólnych widełek alimentacyjnych, które obowiązywałyby wszystkich. Każda sprawa alimentacyjna jest indywidualna i podlega ocenie sądu na podstawie konkretnych okoliczności. Nie istniał jeden, uniwersalny wzór, który pozwalałby z góry określić, ile alimentów na dziecko można było otrzymać. Kwota alimentów była i jest ustalana w oparciu o analizę potrzeb dziecka oraz możliwości zarobkowych i majątkowych rodziców, co zostało już szczegółowo omówione. Jednakże, doświadczenie orzecznicze i dane statystyczne z lat poprzednich, w tym z 2017 roku, pozwalają na pewne obserwacje dotyczące typowych kwot zasądzanych w podobnych sytuacjach. Sąd, decydując o wysokości alimentów, starał się zachować równowagę między zapewnieniem dziecku odpowiedniego poziomu życia a możliwościami finansowymi rodzica zobowiązanego do ich płacenia.
Można jednak było zaobserwować pewne tendencje w orzecznictwie sądowym dotyczącym alimentów na dziecko w 2017 roku. W zależności od wieku dziecka, jego potrzeb oraz dochodów rodziców, kwoty te mogły się znacznie różnić. Na przykład, dla dziecka w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym, alimenty mogły wynosić od kilkuset złotych do około 1000-1500 złotych miesięcznie. W przypadku dzieci starszych, uczących się w szkołach średnich lub studentów, gdzie potrzeby edukacyjne i utrzymania są wyższe, kwoty te mogły być wyższe, sięgając nawet 2000 złotych lub więcej, szczególnie w rodzinach o wyższych dochodach. Należy jednak podkreślić, że są to jedynie przykładowe kwoty, które mogły być zasądzane w 2017 roku, a rzeczywista wysokość alimentów zawsze zależała od indywidualnej sytuacji procesowej. Sąd zawsze miał na uwadze zasadę proporcjonalności, która mówiła o tym, że ciężar utrzymania dziecka powinien być rozłożony między rodziców w stosunku do ich możliwości.
Warto również wspomnieć o tym, że w 2017 roku, tak jak i dzisiaj, możliwe było dochodzenie alimentów w trybie pozasądowym lub na podstawie ugody zawartej między rodzicami. W takich przypadkach wysokość alimentów była ustalana dobrowolnie przez strony, często z uwzględnieniem ich wzajemnych ustaleń i potrzeb. Ugody alimentacyjne, jeśli były zgodne z dobrem dziecka, miały moc prawną i mogły być egzekwowane. W przypadku braku porozumienia, jedyną drogą było skierowanie sprawy do sądu rodzinnego. Analizując faktyczne kwoty alimentów z 2017 roku, można było zauważyć, że wiele zależało od tego, czy sprawa trafiła na salę sądową, czy też rodzice doszli do porozumienia. W praktyce, ugody często odzwierciedlały realne możliwości finansowe rodziców i potrzeby dziecka, unikając długotrwałych i kosztownych postępowań sądowych.
Jakie były zasady ustalania alimentów na dziecko w 2017 roku przez sąd?
Podstawową zasadą, na której opierało się ustalanie alimentów na dziecko w 2017 roku, była zasada określona w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, która nakłada na rodziców obowiązek alimentacyjny wobec swoich dzieci. Obowiązek ten trwa do momentu, gdy dziecko jest w stanie samodzielnie się utrzymać, co zazwyczaj następuje po zakończeniu edukacji. Sąd, rozpatrując sprawę o alimenty, kierował się przede wszystkim dobrem dziecka. Oznaczało to, że wszystkie decyzje podejmowane przez sąd miały na celu zapewnienie dziecku warunków niezbędnych do jego prawidłowego rozwoju. Zasada ta była priorytetem i wpływała na wszystkie inne aspekty analizy sądowej.
Analiza usprawiedliwionych potrzeb dziecka stanowiła kluczowy element postępowania w 2017 roku. Sąd badał, jakie są bieżące wydatki związane z utrzymaniem dziecka, jego wyżywieniem, odzieżą, leczeniem, edukacją, a także jego potrzeby rozwojowe, takie jak zajęcia dodatkowe, hobby czy wyjazdy wakacyjne. Wiek dziecka, jego stan zdrowia, etap edukacji, a także aspiracje rodziców dotyczące jego przyszłości miały znaczenie przy określaniu tych potrzeb. Na przykład, dziecko uczęszczające do prywatnego przedszkola lub szkoły, czy też wymagające specjalistycznych terapii, generuje wyższe koszty. Sąd oceniał te potrzeby w sposób obiektywny, starając się odróżnić wydatki niezbędne od tych, które są jedynie wyrazem luksusu lub nadmiernych aspiracji rodzicielskich. W tym celu często wymagał od rodziców przedstawienia dokumentacji potwierdzającej poniesione koszty, takich jak rachunki czy faktury.
Kolejnym ważnym kryterium było ustalenie możliwości zarobkowych i majątkowych zobowiązanego rodzica. W 2017 roku sąd badał nie tylko aktualne dochody rodzica, ale także jego potencjalne zarobki. Oznaczało to, że jeśli rodzic pracował na umowę o dzieło lub miał niskopłatną pracę, mimo posiadania wyższych kwalifikacji, sąd mógł uwzględnić jego potencjalne zarobki. Analizowano również sytuację majątkową, czyli posiadane nieruchomości, samochody, oszczędności czy inne aktywa, które mogłyby być wykorzystane do pokrycia kosztów utrzymania dziecka. Celem było zapobieżenie sytuacji, w której rodzic celowo obniża swoje dochody, aby uniknąć płacenia alimentów. W przypadku braku możliwości ustalenia realnych dochodów, sąd mógł zastosować tzw. zasądzenie alimentów „na wyrost”, uwzględniając minimalne koszty utrzymania dziecka i jego potrzeby edukacyjne, przy założeniu, że rodzic powinien dążyć do zapewnienia mu jak najlepszych warunków.
Sąd brał również pod uwagę zarobkowe i majątkowe możliwości drugiego rodzica, czyli rodzica sprawującego bezpośrednią pieczę nad dzieckiem. Chociaż to rodzic zobowiązany zazwyczaj płaci alimenty, obowiązek alimentacyjny spoczywa na obojgu rodzicach. Dlatego sąd oceniał, w jakim stopniu rodzic sprawujący pieczę może przyczynić się do utrzymania dziecka ze swoich własnych dochodów i majątku. Nie oznaczało to, że miałby on ponosić równy ciężar finansowy, ale jego możliwości były brane pod uwagę przy ustalaniu ostatecznej kwoty alimentów. Zasada ta miała na celu sprawiedliwy podział odpowiedzialności rodzicielskiej i finansowej, zapewniając, że dziecko jest utrzymywane w sposób odpowiedni do możliwości obojga rodziców.
Jakie były przykładowe kwoty alimentów na dziecko w 2017 roku?
Analiza przykładowych kwot alimentów na dziecko w 2017 roku wymaga podkreślenia, że są to jedynie ilustracje, a faktyczne sumy mogły się znacząco różnić w zależności od wielu indywidualnych czynników. Nie istniały żadne odgórne limity ani gwarantowane minimalne kwoty alimentów, które obowiązywałyby wszystkich. Jednakże, bazując na danych z orzecznictwa i analizach prawnych z tamtego okresu, można wskazać pewne przybliżone zakresy, które były często spotykane w praktyce sądowej w 2017 roku. Warto pamiętać, że sytuacja ekonomiczna kraju, inflacja i zmiany w kosztach życia również wpływały na te kwoty.
Dla młodszych dzieci, w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, alimenty w 2017 roku często mieściły się w przedziale od około 400 do 1000 złotych miesięcznie. Kwota ta była wystarczająca do pokrycia podstawowych potrzeb, takich jak wyżywienie, ubranie, podstawowa opieka medyczna i koszty związane z przedszkolem lub szkołą podstawową. W rodzinach o wyższych dochodach, gdzie rodzic zobowiązany dysponował znacznymi środkami finansowymi, kwoty te mogły być wyższe, sięgając nawet 1500 złotych. Kluczowe było tutaj zapewnienie dziecku standardu życia zbliżonego do tego, jaki mógłby zapewnić mu rodzic, gdyby mieszkał z nim.
W przypadku dzieci starszych, w wieku szkolnym i nastoletnim, potrzeby znacznie wzrastały, co przekładało się na wyższe kwoty alimentów w 2017 roku. Alimenty dla tej grupy wiekowej mogły wynosić od około 700-800 złotych do 1500-2000 złotych miesięcznie, a nawet więcej w szczególnych przypadkach. Wzrost ten wynikał z wyższych kosztów związanych z edukacją (np. podręczniki, zajęcia dodatkowe, korepetycje), potrzebami związanymi z rozwojem zainteresowań, a także wyższymi kosztami utrzymania. Jeśli dziecko przygotowywało się do matury, uczęszczało na dodatkowe kursy językowe czy sportowe, koszty te były brane pod uwagę przez sąd. Rodzice byli zobowiązani do przedstawienia szczegółowych rachunków i dowodów poniesionych wydatków.
Warto również zaznaczyć, że w 2017 roku istniała możliwość ustalenia alimentów w formie ryczałtu, czyli stałej kwoty miesięcznej, lub w formie procentowego udziału w dochodach rodzica zobowiązanego. W przypadku ustalenia alimentów w formie procentowej, na przykład 15% dochodów rodzica na jedno dziecko, 25% na dwoje dzieci, a 30% na troje dzieci, kwota mogła się zmieniać w zależności od bieżących zarobków rodzica. Jednakże, ta metoda była stosowana rzadziej, a dominowała forma ryczałtu, która zapewniała większą stabilność i przewidywalność finansową dla rodzica sprawującego opiekę nad dzieckiem. Sąd, decydując o formie alimentów, brał pod uwagę stabilność dochodów rodzica zobowiązanego i możliwości ich weryfikacji.
Jakie były zasady progresywnego ustalania alimentów na dziecko w 2017 roku?
Zasada progresywnego ustalania alimentów na dziecko, stosowana w 2017 roku, odnosiła się do sytuacji, w której wysokość alimentów była dostosowywana do zmieniających się potrzeb dziecka wraz z jego wiekiem i etapami rozwoju. Nie oznaczało to automatycznego wzrostu alimentów każdego roku, lecz możliwość ich zwiększenia, gdy pojawiały się nowe, uzasadnione koszty związane z rozwojem dziecka. Sąd, wydając orzeczenie o alimentach, mógł wziąć pod uwagę przyszłe potrzeby, które były przewidywalne w danym momencie, ale często wymagało to późniejszego ponownego wystąpienia do sądu w celu ich zmiany.
Jednym z kluczowych aspektów progresywnego ustalania alimentów było uwzględnienie kosztów związanych z edukacją dziecka. W miarę jak dziecko rosło, jego potrzeby edukacyjne stawały się bardziej złożone. W 2017 roku, kiedy dziecko przechodziło z etapu edukacji przedszkolnej do podstawowej, a następnie do gimnazjum czy liceum, koszty związane z nauką znacząco wzrastały. Obejmowały one zakup podręczników, materiałów szkolnych, opłacenie zajęć dodatkowych, korepetycji, kursów językowych czy sportowych. Jeśli te potrzeby były uzasadnione i wynikały z możliwości dziecka oraz ogólnego poziomu życia rodziny, sąd mógł zasądzić wyższe alimenty, uwzględniając te przyszłe wydatki. Wnioskowanie o podwyższenie alimentów było możliwe, gdy dziecko zaczynało naukę w szkole średniej lub podejmowało studia, co generowało znacząco wyższe koszty utrzymania.
Kolejnym czynnikiem, który wpływał na progresywne ustalanie alimentów w 2017 roku, były zmieniające się potrzeby zdrowotne dziecka. Wraz z wiekiem mogły pojawić się nowe schorzenia wymagające leczenia, rehabilitacji czy specjalistycznej opieki medycznej. Koszty leków, wizyt u specjalistów, terapii czy sprzętu medycznego mogły być znaczące. Sąd, w miarę możliwości, starał się uwzględnić te przewidywalne koszty w orzeczeniu o alimentach. Jeśli jednak pojawiały się nagłe i nieprzewidziane wydatki związane ze zdrowiem dziecka, rodzic sprawujący opiekę mógł wystąpić do sądu z wnioskiem o tymczasowe lub stałe podwyższenie alimentów, przedstawiając odpowiednią dokumentację medyczną i rachunki. W takich sytuacjach sąd działał szybko, aby zapewnić dziecku niezbędną pomoc medyczną.
Wreszcie, progresywne ustalanie alimentów w 2017 roku obejmowało również uwzględnienie wzrostu ogólnych kosztów utrzymania dziecka w miarę jego dorastania. Dzieci potrzebują więcej jedzenia, większych ubrań, a także rozwijają swoje zainteresowania i potrzeby społeczne, które generują dodatkowe wydatki. Sąd, orzekając o alimentach, starał się spojrzeć w przyszłość i przewidzieć, jakie będą potrzeby dziecka za kilka lat. Jeśli rodzic zobowiązany miał stabilne i wysokie dochody, sąd mógł zasądzić wyższe alimenty, które pokryją te przyszłe, rosnące koszty. W sytuacji, gdy dochody rodzica były zmienne lub niskie, a potrzeby dziecka znacząco wzrosły, konieczne było ponowne wystąpienie do sądu z wnioskiem o podwyższenie alimentów, co było standardową procedurą w takich przypadkach w 2017 roku.
Jakie były sposoby egzekwowania alimentów na dziecko w 2017 roku?
W 2017 roku, podobnie jak dzisiaj, istniało kilka skutecznych sposobów egzekwowania alimentów na dziecko, gdy rodzic zobowiązany uchylał się od tego obowiązku. Najczęściej stosowanym i najbardziej efektywnym narzędziem było skierowanie sprawy do komornika sądowego. Po uzyskaniu prawomocnego orzeczenia sądu o alimentach, rodzic uprawniony lub jego przedstawiciel prawny mógł złożyć wniosek o wszczęcie egzekucji komorniczej. Komornik, dysponując tytułem wykonawczym, posiadał szerokie uprawnienia do ściągania należności alimentacyjnych.
Do najczęstszych metod egzekucji stosowanych przez komornika w 2017 roku należało:
- Zajęcie wynagrodzenia za pracę: Komornik mógł zwrócić się do pracodawcy dłużnika z wnioskiem o potrącanie określonej części wynagrodzenia na poczet alimentów. W przypadku alimentów, limit potrąceń był znacznie wyższy niż w przypadku innych długów, co miało na celu priorytetowe zaspokojenie potrzeb dziecka.
- Zajęcie rachunku bankowego: Jeśli dłużnik posiadał środki na koncie bankowym, komornik mógł je zająć i przekazać na poczet zaległych lub bieżących alimentów. Procedura ta była stosunkowo szybka i efektywna, zwłaszcza gdy dłużnik dysponował znacznymi oszczędnościami.
- Zajęcie innych składników majątku: W przypadku braku środków na koncie czy wynagrodzeniu, komornik mógł zająć inne składniki majątku dłużnika, takie jak nieruchomości, samochody, udziały w spółkach czy papiery wartościowe. Następnie te składniki mogły zostać sprzedane na licytacji, a uzyskane środki przeznaczone na spłatę długu alimentacyjnego.
Kolejną ważną ścieżką, która była dostępna w 2017 roku, było skorzystanie z pomocy funduszu alimentacyjnego. Fundusz ten interweniował w sytuacjach, gdy dochody rodzica zobowiązanego były na tyle niskie, że nie był on w stanie płacić alimentów w ustalonej przez sąd wysokości, ale jednocześnie jego dochody były wyższe niż kryterium dochodowe uprawniające do świadczeń z pomocy społecznej. W takich przypadkach fundusz alimentacyjny wypłacał świadczenia do wysokości ustalonego przez sąd obowiązku alimentacyjnego, a następnie dochodził zwrotu tych środków od dłużnika. Było to rozwiązanie mające na celu zapewnienie ciągłości świadczeń alimentacyjnych dla dziecka, nawet jeśli sytuacja finansowa rodzica była trudna.
W skrajnych przypadkach, gdy dłużnik alimentacyjny uporczywie uchylał się od płacenia alimentów, można było zastosować środki karne. W 2017 roku przepisy przewidywały możliwość wszczęcia postępowania karnego za przestępstwo niealimentacji, które mogło skutkować karą grzywny, ograniczenia wolności, a nawet pozbawienia wolności. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa mogło złożyć prokuratura lub policja, często na wniosek rodzica uprawnionego lub pracownika socjalnego. Warto zaznaczyć, że postępowanie karne było środkiem ostatecznym, stosowanym gdy inne metody egzekucji okazały się nieskuteczne, a dłużnik działał z premedytacją i w złej wierze. Skuteczność tych działań w 2017 roku była różna, ale stanowiły one ważny element systemu prawnego zapewniającego ochronę interesów dzieci.
Co się zmieniło w przepisach dotyczących alimentów na dziecko od 2017 roku?
Od 2017 roku przepisy dotyczące alimentów na dziecko przeszły pewne zmiany, choć ich fundamentalne założenia pozostały niezmienione. Kluczowe zasady ustalania wysokości alimentów, czyli uwzględnianie usprawiedliwionych potrzeb dziecka oraz zarobkowych i majątkowych możliwości rodziców, są nadal aktualne. Jednakże, wprowadzono modyfikacje, które miały na celu usprawnienie procesu dochodzenia świadczeń i zapewnienie większej ochrony prawnej dzieciom. Analiza tych zmian pozwala zrozumieć, jak ewoluowało polskie prawo rodzinne w tej kwestii.
Jedną z istotnych zmian, która zaczęła obowiązywać po 2017 roku, jest reforma procesu rejestracji i wyrejestrowania działalności gospodarczej. Chociaż bezpośrednio nie dotyczy ona ustalania wysokości alimentów, pośrednio wpływa na możliwość weryfikacji dochodów przedsiębiorców. Zmiany te miały na celu uszczelnienie systemu i utrudnienie ukrywania dochodów przez osoby prowadzące własną działalność gospodarczą. W 2017 roku kwestia ustalania alimentów od przedsiębiorców była już przedmiotem wielu sporów sądowych, a nowelizacje przepisów starały się doprecyzować, w jaki sposób sąd powinien badać dochody z działalności gospodarczej, aby zapewnić sprawiedliwe ustalenie wysokości alimentów.
Warto również zwrócić uwagę na zmiany dotyczące możliwości dochodzenia alimentów od dziadków, które nabrały na znaczeniu w ostatnich latach. Choć obowiązek alimentacyjny wobec dzieci spoczywa przede wszystkim na rodzicach, w sytuacji, gdy rodzice nie są w stanie zapewnić dziecku odpowiednich środków utrzymania, sąd może orzec alimenty od dziadków. Zmiany legislacyjne po 2017 roku mogły dotyczyć doprecyzowania przesłanek, przy których sąd może obciążyć dziadków obowiązkiem alimentacyjnym, a także kryteriów oceny ich możliwości zarobkowych i majątkowych. Jest to jednak ścieżka subsydiarna, stosowana tylko w wyjątkowych sytuacjach, gdy inne środki zawiodą.
Kolejnym obszarem, który mógł ulec zmianom po 2017 roku, jest sposób postępowania w sprawach o podwyższenie alimentów. Często zdarza się, że potrzeby dziecka rosną wraz z wiekiem, a możliwości finansowe rodzica zobowiązanego również się zmieniają. Przepisy mogły zostać zmodyfikowane w celu ułatwienia rodzicom występowania z wnioskiem o podwyższenie alimentów, skracając czas postępowania lub upraszczając procedury dowodowe. W 2017 roku proces ten często bywał długotrwały i wymagał od rodzica przedstawienia wielu dowodów potwierdzających wzrost potrzeb dziecka oraz jego własną sytuację finansową. Nowe regulacje mogły dążyć do tego, aby proces ten był bardziej dynamiczny i odpowiadał na bieżące potrzeby dziecka i możliwości rodziców.



